Zarejestruj Zapomniałeś hasła?
B#3FG FINAŁ / Oceny - Fadex
Dodany 27 sierpnia 2011, 18:10 Odsłon 721
Kategoria b/d Ocena
 (11 głosów)
UWAGA, UWAGA! Tekst jest dość długi, zawiera recenzje pisane z *przymrużeniem oka* i dość specyficznym poczuciem humoru. Jeśli lubisz czytać moje teksty - warto przetrwać od początku do końca. Jeśli nie - pod każdą recenzją jest TL;DR - esencja całej wypowiedzi i oceny;)

Witajcie drodzy odbiorcy. Ta, to ja - Fadex. Ten sam, który wystawia wam ostrzeżenia na znanym forum, moderuje cytaty na PSKQ, a kawałek pizzy i szklankę coli potrafi przemienić w [prawie] skończonego RPGa albo silnik do gry logicznej. Zwykle mogliście mnie oglądać po "tej drugiej" strony barykady, jak i moje - zwykle niedokończone - cosie wydawane na batalie. Jako, że całkowicie przypadkiem stałem się jurorem finału niesamowitej TRZECIEJ BITWY FABRYKI GIER jestem zmuszony ocenić pewne 5 prac, które dotarło na czas. Normalnie to bym to tak zostawił - ale jako, że to mój jurorski debiut postanowiłem się przyłożyć i w miarę krótko zrecenzować każdą z nich (a przy okazji powstawiać parę retrospekcji tu i tam, ale... a z resztą - sami zobaczycie).

Dodam, że w dniu zakończenia batalii byłem na basenie i trochę za mocno opaliłem plecy, więc siedzenie przy szorstkim oparciu mojego fotela to TORTURA. To znaczy - i tak bym przy nim siedział, ale teraz robię to dla was - doceńcie to;)

Kolejność recenzji na podstawie rzutu kostką:

DOOMi - autorstwa pikora

Jak dobrze wiemy pikor już nie raz wszystkich zaskakiwał. Czy to przez serię gier mini, stertę niedokończonych projektów, czy wiele innych retropodobnych tworów - z dobrą grafiką i piekielnie trudnym ułożeniem plansz. To oczywiste, że w przypadku tematu na modyfikację i stworzenie gry na silniku ruchu po siatce był faworytem w tym starciu. To znaczy, hmm, oczywiście znów udało mu się zaskoczyć wszystkich - jednak niestety w mniej pozytywnym sensie.
W tym momencie z wieży w rogu pokoju leci nutka bodajże Far East Movement. Nie mam pojęcia o czym jest tekst, ale jedno wyrażenie utkwi mi na długo w pamięci. "Oh Oh Oh O M G", to chyba właśnie najlepszy komentarz do tej gry. Ta zniechęca do siebie już od momentu włączenia. Grafika w grze jest raczej umowna. Nie, użyłem złego określenia - jest to po prostu badziewna paintowa szmira (o ile takie słowo istnieje) robiona na szybko. Cóż, być może niektórzy uznają to za nową formę abstrakcyjnej sztuki, jednak do mnie to nie przemawia. Intro opowiada o staraniach stworzenia gry na bitwę i... próbie poderwania tytułowej DOOMi, co w ogóle nie wiem jak ma się do samej gry. Wybór w grze to czysta fikcja. Można albo wyjść albo grać dalej - i to jedyne, z czym przyjdzie nam się zmierzyć w grze. Teoretycznie można wybrać postać spośród naprawdę wielu osobistości na PSK (w tym cudownego mnie), co wygląda na naprawdę zaawansowany element wymagany do rozpoczęcia epickiej wędrówki po wielkiej krainie we wspaniałej przygodzie RPG. Ale coś tu nie gra - i to wcale nie chodzi o to, że jestem czarny, mam kolce, szramy na ciele, czy jestem ubrany tylko w jakieś tandetne kąpielówki - po prostu nie mogę wybrać nikogo poza SPOILER - Dominiką. Dlaczego? Bo tak. Sama gra natomiast polega na przejściu po oblodzonej bliżej-nieokreślonej krainie w której na każdym kroku czyhają przebrzydłe czaszki gotowe aby... wrócić nas o jedną ramkę. To samo dzieje się kiedy "tajmer" osiągnie wartść równą zero, ale naprawdę - nawet grając na ruskiej klawiaturze bananem nie da się przekroczyć tego limitu czasowego. Ułożenie poziomów jest tak tandetne, że chyba nikt nie ma problemów z pokonaniem niesamowitej liczby SIEDMIU GRYWALNYCH PLANSZ.
Gra przypomina chaotyczny zlepek memów, które prawdopodobnie zainspirowane były (o zgrozo) moją parodią gry Pokemon RED. Zatem... stworzyłem potwora? Moja konkluzja jest taka - nawet do gry parodiowej trzeba dobrze się zabrać - bo inaczej naprawdę nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać z politowaniem. Miejmy nadzieję, że ten jednorazowy "numer" okaże się rzeczywiście jednorazowy i pikor będzie nas zaskakiwał jedynie pozytywnie. Włączyłem popularny odtwarzacz muzyczny, którego nie będę tu reklamował. GlaDOS - Still Alive. Pasuje idealnie.


TL;DR: Gra to jeden wielki żart. Jeśli masz naprawdę abstrakcyjne poczucie humoru - może do Ciebie trafi jakiekolwiek przesłanie produkcji.
...zaraz, jakie przesłanie?

Grafika: 1/7
Fabuła/Pomysł: 2/5
Grywalność/Leveldesign: 0/5
Oprawa audio: 0/3
Ogółem: 3/20

LogiCar - autorstwa fil47

Tutaj powinna znaleźć się retrospekcja fila47. Pisałbym o tym jak stworzył "Ballination!" i z jakimi opiniami się spotkał. Ale w gruncie rzeczy nie będę was zanudzał i przejdę od razu do sedna.
Odpalam grę i... Cóż. Gdybym chorował na epilepsję prawdopodobnie nie byłoby mnie już z wami. Menu to istna mrygająco-dźwiękowa pułapka. Teoretycznie można wyłączyć te efekty i muzykę w menu opcji, ale prawdopodobnie nikt z epileptyków tam nie dotarł. Uch, dajcie coś na uspokojenie, serio. Na szczęście utwór oznaczony literką *1* okazał się bardziej przystępny od domyślnego *2*. Zaczynajmy więc - szybkie skierowanie oczu na instrukcje, które... no, były po prostu zbędne. Bo naprawdę, to że należy trafić do wyjścia było mi tak pomocne, jak... no, po prostu w ogóle nie pomocne. W grze sterujemy czarnym samochodem na białym tle i mamy dotrzeć do białego "martwego Q" z czarnym tłem. Wydaje się proste, prawda? W gruncie rzeczy takie właśnie jest. Przeszkodzić nam zamierzają wredne skrzynki oznaczone symbolem "/", zarówno jak teleportery, wiatraki przemysłowe, czy też wielkie, dziwne, ukośne i pół-przezroczyste paski, które na początku wydawały mi się nietypowym odbiciem światła w pokoju. Niestety po zamknięciu okna i zasunięciu rolet pozostały na swoim miejscu. Czemu służą? Nie wiem do dziś. Jednak po zignorowaniu owych pasków zacząłem grę, ale zaraz skończyłem. Co się stało, czyżbym natknął się na coś odrażającego, bardziej brutalnego od menu rodem z piekła? Nie. Po prostu przeszedłem wszystkie dostępne poziomy. Tu może streszczę co zobaczyłem przez tę chwilkę:
-5 poziomów treningowych, omawiających podstawowe aspekty gry. Dowiedziałem się, że mogę "posówać" skrzynkę, itd. W angielskiej wersji znajdzie się kilka smaczków, jak "This are teleport", lub "The wind move you", ale nie będę tutaj grammar nazi.
...No dobra, trochę będę, bo właśnie odkryłem instrukcję po angielsku, w której jest napisane zupełnie niepoprawnie, że... mam kontrolować ruch uliczny do końca (!?). Może to instrukcja do innej gry, a może ktoś usiłował na siłę wycisnąć poprawność z darmowego tłumacza internetowego. Ale poza tym...
-1 poziom, w którym albo używamy teleportera, albo używamy wiatraka i restartujemy poziom.
-Taki sam poziom. Dokładnie taki sam.
-1 Poziom, w którym trzeba przesunąć kilka skrzynek i wjechać w kilka strumieni powietrza.
-1 Poziom, który został przygotowany *tak sobie*, jednak przechodzenie go jest już jakimś wyzwaniem.
-Jeszcze jedna kopia poziomu, pewnie tani chwyt żeby wydłużyć gameplay.
-5 poziomów, których nie da się wybrać.

A po tym wszystkim... napis w menu "gra zaliczona". Żadnego bonusa, gratulacji, czy czegoś. Ech, idę coś zjeść.

TL;DR: LogiCar to metaforycznie taki produkt dodawany do płatków śniadaniowych. Każdy zbiera, nikt nie wie właściwie po co - ale w sumie trochę szkoda tak od razu wyrzucić, "bo nowe". Gra poprawna, dobra na chwilę. Z przyzwoitą grafiką i bardzo maławą liczbą poziomów.

Grafika: 4/7
Fabuła/Pomysł: 3/5
Grywalność/Leveldesign: 1/5
Oprawa audio: 2/3
Ogółem: 10/20

Vorteks - autorstwa Neoqueto

Czego mogliśmy się spodziewać po Neoqueto, naszym scenowym nieco stukniętym (w pozytywnym sensie;) ) grafiku? Na pewno czegoś właśnie w rodzaju Vorteksa. Mamy teleportatory, szalone doktorki które kupiły dyplomy na ebayu, wściekłe kapitany, działa, lasery i oczywiście nie zabrakło też... kucyków, które na szczęście nie odgrywają większej roli w grze.
Już od początku wita nas ładne menu i całkiem dobrze dopasowana muzyka. Oprawa audio przypomina stare dobre gierki arcade i fajnie było nieco cofnąć się w czasie. Jesteśmy Kapitanem o wdzięcznej nazwie Max Rage. Jest to prawdziwy kozak w hełmie i z dość dziwnym grymasem na twarzy. Zostaliśmy uwięzieni w czołgu z silnikiem Toyoty i jakowymś działem laserowym przez okropnego doktora Steinensteina, który każe nam rozwiązywać testy które sam ułożył. To ostatnie brzmi nieco znajomo, jednak z Portalem ta produkcja wspólnego ma coś jeszcze - owe Vorteksy, które mogą przeteleportować albo na terenie tej samej planszy, albo do następnego poziomu (te są najważniejsze). Przed rozpoczęciem każdego poziomu wita nas krótki dialog między kapitanem a doktorkiem, często przedstawiony w dość humorystyczny sposób. Dowiadujemy się o przeszłości i planach doktora Steinensteina, jednak według mnie trochę za mało jest poświęcone przeszłości Max Rage’a, ale to niewielki mankament. A to wszystko okraszone dobrą i schludną grafiką. Do tej pory brzmi bardzo dobrze, prawda?
Problem zaczyna się po przebrnięciu przez kilka pierwszych plansz. Poziomy nagle stają się strasznie trudne albo bardzo czasochłonne, wręcz żywcem wyjęte z gier arcade. Dialogi nieprzerwanie trwają i po pewnym czasie niektóre żarty wydają się już po prostu wymuszone, wciśnięte na siłę żeby zakamuflować braki czasowe w procesie produkcji, a poziom 10 to chyba jakiegoś typu chęć zemsty na jurorach. Nie wiem kto tak podpadł, ale chyba też nie chcę wiedzieć. Mimo tego klimat produkcji całkowicie ratuje sprawę, a wspomnienie kilku naprawdę humorystycznych kwestii dalej przywołują ataki śmiechu.
Czy warto zagrać? Z pewnością można poprzesuwać kilka skrzynek, a kilka rozwalić naszym działkiem laserowym. Jednak jeśli nie lubimy poziomu trudności doprowadzającego do szału – może lepiej odpuścić sobie „Vorteks”.

TL;DR: Solidnie wykonana produkcja w stylu arcade obdarzona sporą dawką humoru i oryginalną fabułą, a także piekielnym poziomem trudności.

Grafika: 6/7
Fabuła/Pomysł: 4/5
Grywalność/Leveldesign: 3/5
Oprawa audio: 3/3
Ogółem: 16/20

PUTOCK Beta - autorstwa Mikpol0

POPULACJI URATUJ TOR ODSUŃ CIĘŻAR KONTROLI, w skrócie PUTOCK. Co to może znaczyć? Jedyne co jestem w stanie sobie wyobrazić to duży pociąg pędzący po TORZE, przewożący jakąś POPOLACJĘ, który pędzi na zwrotnicę - którą to należy przestawić (bądź też ODSUNĄĆ CIĘŻAR) za pomocą KONTROLI, żeby go URATOWAĆ przed zagrożeniem. Czy byłem blisko? Cóż, właściwie to sam nie wiem. Podobno można się czegoś dowiedzieć o fabule czytając readme.txt, jednak jak powszechnie wiadomo ten plik czytają tylko kompletne nerdy, które zupełnie nie mają życia. Tak... a o czym tam tak właściwie jest wspomniane? Otóż: "Rząd testował nowy rodzaj kontroli na obywatelach. Dzięki falom radiowym steruje ruch i funkcje życiowe każdego z mieszkańców."... blablabla. Faktycznie można kontrolować niektóre funkcje obywateli za pomocą fal radiowych - udowodnił już to ks. Grzybek (czy jakoś tak) ale myślę, że nijak ma się to do rzeczywistości w PUTOCKu. Jak to jednak zwykle bywa znalazł się twardziel w stylu połączenia Bruce'a Willisa z Chuckiem Norrisem, który usiłuje sknocić ten niecny plan rządu. W tym celu mamy przesuwać skrzynki w jakimś biurowcu. Ta, dobrze słyszeliście - nie wiem jak przesuwanie skrzynek może cokolwiek uratować ale może mam zbyt małą wyobraźnię. Na dodatek nasz twardziel okazuje się słodziutkim szarym kółkiem. Lajf is brutal, huh?
Po uruchomieniu zastajemy dość ciekawie wykonane menu z ładną porcją grafiki, choć jest nieco umowna i prosta. Poszczególne elementy w grze są przedstawione w taki sposób, że raczej nikt nie będzie miał wątpliwości do czego służą i jak można je wykorzystać. Wyjątkowym aspektem jest to, że możemy sami stawiać skrzynki, gdzie chcemy. Jest ich ograniczona liczba, jednak i tak często "niedozwolone wspomagacze" nie są potrzebne i można przejść poziom nie korzystając z nich, bądź nie wykorzystując wszystkich. O ile na początku poziomy były proste, w miarę ciekawe i obdarzone sekretami (a właściwie jednym sekretem) o tyle później stały się... po prostu męczące. Doskonale jest tu widoczny pewien "syndrom" - to jest, nie masz pomysłu na planszę? Walnij szachownicę tu i tu, przeszkodę tutaj, ściankę tutaj, dodaj jakiś teleport, wyjście gdzieś na drugim końcu mapy i voila. Ale nuda to nie wszystko z czym się spotkamy przechodząc kolejne plansze.
Gra jest obdarzona dość spokojną muzyką, która jest całkiem dobra i wpasowuje się w klimat. Głównym problemem jednak jest to, że grając wieczorem w tę grę stawałem się po prostu senny! Miks szarej, pozbawionej nasycenia grafiki ze spokojną muzyką okazał się śmiertelny dla moich powiek. Może nie zabrzmi to dobrze, ale pomyślałem, że jeśli ta gra naprawdę dużo plansz to kilka razy zdążę usnąć. Nie mogłem na to pozwolić podczas pisania recenzji więc włączyłem opcje aby wyłączyć muzykę i "zapuścić własnego beata". Jak byk napisane jest "wciśnij N aby wyłączyć muzykę". Wciskam. Nic się nie dzieje. Zacząłem panikować, wciskać wszystkie klawisze po kolei - najpierw na klawiaturze, potem na pilocie od telewizora i w komórce - nic nie działało. Sfrustrowany zmieniłem nazwę folderu z muzyką - to było to. Na szczęście moje obawy o sen nie były uzasadnione - limit plansz szybko wyczerpał się a mnie pozostał komunikat o końcu wersji BETY.

TL;DR: PUTOCK to gra dla tych, którzy lubią odstresować się po pracy i nie obawiają się usnąć przed ekranem monitora. Grało się dobrze, jednak brakuje produkcji pazura, pikanterii - jakkolwiek byśmy tego nie nazwali.


Grafika: 5/7
Fabuła/Pomysł: 3/5
Grywalność/Leveldesign: 3/5
Oprawa audio: 2/3
Ogółem: 13/20

Dolina - autorstwa Cremmy'ego

"Czasami zastanawiam się nad powodami, dla których porzuciłam wygody Kuldahar i wyruszyłam w podróż do Głębokiej Doliny (...)" ...po usłyszeniu tych słów zwykle można było rozpocząć niesamowitą przygodę RPG rozpoczynając od obrony palisady jednego z miast Doliny Lodowego Wichru. Podróż pełną magii, walki, intryg, oraz wielu wyzwań czekających na naszą drużynę. Jednak mało wtedy wiedzieliśmy o pewnej bezimiennej wiosce oddalonej stamtąd o jeden dzień wędrówki, gdzie - jak się okazało - przyjdzie nam ujrzeć jeszcze wspanialszą przygodę.
Roch Przyłbipięt to główny bohater "Doliny". Jest to krasnolud, który pośród swych wielu wędrówek nieszczęśliwie uszkodził Panią Przyłbipiętową, więc postanowił oddać ją miejscowemu kowalowi aby naprawił usterkę. Uch, nie, to nie tak jak myślicie - kowal to kobieta, a Pani Przyłbipiętowa to topór naszego wojownika - to tyle sprostowań na ten moment. Niestety naprawy przedłużają się, zatem dzielny Roch Przyłbipięt chwilowo zostaje w mieście i będzie starał się pomóc jego mieszkańcom jednocześnie starając się zarobić na dalszą podróż. Dobrze, ale co tak właściwie wyróżnia naszego bohatera, oprócz siwej brody, niskiego wzrostu i walecznego serca? Ten nie zatrzymuje się z byle powodu. Więc sterujemy naszym wspaniałym, pędzącym przed siebie krasnoludem i staramy się jakoś odznaczyć w tej sytuacji. Czy się uda? To zależy już tylko od gracza.
Grafika w grze jest spójna i schludna, poszczególne elementy są dobrze do siebie dopasowane. Jedyne co może przeszkadzać to brak animacji chodzenia na boki, ale da się bez tego żyć. Autorski silnik npc raz jeszcze znakomicie sprawdził się w praktyce, a dostosowanie do niego przygotowanej podstawy do gry logicznej było strzałem w dziesiątkę. Humorystyczna historia jest opisana bardzo dobrze i idealnie komponuje się w nią postać walecznego krasnoluda. Jedynym mankamentem jest brak muzyki, ale odgłosy przyrody i kroków sprytnie kryją to niedopatrzenie. Ach, tak, jest jeszcze jedna kwestia, której jako fan RPG wybaczyć nie mogę. Podczas gry pojawia się postać lisza, jednak poprawna wymowa tej kreatury to "licz". No ale za to punktów odjąć nie mogę;)
Grałem już w kilka visual noveli (wiecie, te gry po kilkadziesiąt godzin), więc zaczynanie gry zupełnie od nowa nie robi już na mnie takiego wrażenia co kiedyś. Dlatego też kilkukrotnie rozpoczynałem historię krasnoluda za każdym razem odnajdując nowe, coraz to ciekawsze elementy i alternatywne zakończenia. Nie wiem jak reszta, ale ja w przyszłości tworząc postacie w krainie Doliny Lodowego Wichru już zawsze będę dodawał do drużyny tarczowego krasnoluda Rocha Przyłbipięta. Mimo tego, że plan nie został wykonany w stu procentach (brakuje jakiegoś widowiskowego finału), to grało mi się znakomicie. Wielkie brawa dla Cremmy’ego za tak dobrą produkcję!

TL;DR: Gra w doskonały sposób opowiada historię przesyconą humorem, czasem typowym dla maniaków RPG, ale zwykle powszechnie rozumianym. Naprawdę warto poświęcić jej sporo uwagi, gdyż wiele może umknąć kiepskim obserwatorom. Oby więcej takich gier!

Grafika: 6/7
Fabuła/Pomysł: 5/5
Grywalność/Leveldesign: 5/5
Oprawa audio: 2/3
Ogółem: 18/20

Zakończenio-podsumowanie

To niestety (a może i na szczęście?) byłoby na tyle. Jeśli dalej czytasz to jesteś mocnym zawodnikiem. To była w gruncie rzeczy dobra batalia, a gry (no, większość;) ) reprezentowały dość wysoki poziom. Jako twórca starałem się przede wszystkim wyłonić te kwestie negatywne, które można poprawić (niektórzy mogą powiedzieć że po prostu „pojechałem po bandzie” i kompletnie zjechałem większość gier. W zasadzie to po części prawda...), ale może przerodzi się to w dodatkową motywację, żeby jednak choć trochę poprawić to co tak bardzo rzuciło mi się w oczy/uszy? Do twórców - nie bierzcie wszystkiego co napisałem na serio, byłem podczas pisania artykułu kolejno: obolały, wygłodniały, skacowany i skrajnie zmęczony (;) ) Czas spędzony na pisanie tego artykułu mógłbym przekuć w jakąś tandetną gierkę, ale uznałem że tak będzie ciekawiej. W końcu nie często miewa się okazję ocenić amatorskie gry w prestiżowym konkursie.

TL;DR (zakończenie):Drogi czytelniku, dotarłeś do końca tego arcydługiego artykułu. Jeżeli czytanie go było dla Ciebie męczarnią i chcesz wygłosić swoje żale w komentarzach – droga wolna. Ja to skromnie oleję i powiem tylko tyle: „Haters gonna hate”.

Pozdrawiam,
Fadex, jako totalny krytyk;)
Ostatnio edytowane 30 sierpnia 2011, 21:40 przez Fadex
Komentarze
mikpol0 @ 3 września 2011, 23:58
nie, że problem, ale teraz ładnie wygląda :--D!
Fadex @ 30 sierpnia 2011, 21:40
Okej. Nie widzę co prawda w tym głębszego sensu, ale problemów sprawiał nie będę;)
mikpol0 @ 30 sierpnia 2011, 10:37
taka mała prośba mająca na celu ujednolicenie, zmień nazwę artykułu na: "B#3FG FINAŁ / Oceny - Fadex"
Fadex @ 29 sierpnia 2011, 12:12
To całkiem ciekawe, gdyż nawet nie czytałem tekstu Dona. Ale whatever;)

PS: Tak, jakbyście pytali - właśnie dlatego że nie chciałem się sugerować.
Ostatnio edytowane 29 sierpnia 2011, 12:19 przez Fadex
quaker @ 29 sierpnia 2011, 11:57
No fajny tekst, Fadex, ale widzę, że nie wytworzyłeś własnego stylu, tylko przejąłeś go od Dona. Dziwne, że nikt nie zauważył... Mimo wszystko brawo !!!
mikpol0 @ 28 sierpnia 2011, 16:03
To jest rzeczowa recenzja, dzięki za wskazówki :---).
Wackyjackie @ 28 sierpnia 2011, 09:33
Dobre recki.
Fadex @ 27 sierpnia 2011, 22:36
Haha, widocznie proof-reading nie zadziałał do końca prawidłowo. Starałem się nie powtarzać zbytnio, raz na taki artykuł chyba można się "omsknąć";) (to pewnie od zjedzenia tych gorzkich grzybków).

Ale zostawię ten fragment, niech wypala oczy i doprowadza do szału ; D
Neoqueto @ 27 sierpnia 2011, 22:06
"[...] wybaczyć nie mogę. Podczas gry [...] punktów odjąć nie mogę"

MY EYES!

Moją grę zrecenzowałeś dokładnie tak, jak ja sam bym zapewne ocenił z zewnątrz. Tyczy się to też kwestii o moim zdrowiu psychicznym ;P.

Te recenzje są w porządku, z nutą felietonu (thx Don za wyjaśnienie redaktorskiej terminologii!). No ogólnie bardzo przyjemnie mi się czytało - tak, przeczytałem każdą literkę tego artykułu. Osobiście z chęcią zobaczyłbym recenzje wolnych projektów Twojego autorstwa, FadEx.
Chodzi o to, że Ty masz pisać recenzje, chociaż... no gry też możesz robić.
Ostatnio edytowane 27 sierpnia 2011, 22:08 przez Neoqueto
fil47 @ 27 sierpnia 2011, 20:49
Ajajajaj, ostro mi pojechałeś :-D
I to lubie!
AreXadiusz @ 27 sierpnia 2011, 19:54
:hmm: Cóż mogę powiedzieć.. Możesz się zatrudnić jako krytyk na victorygames.pl;)
BulletHead @ 27 sierpnia 2011, 18:45
No dotrwałem do końca. Całkiem sporo napisałeś.
pikor @ 27 sierpnia 2011, 18:37
dobry tekst :--) nie mam większych uwag!
Fadex @ 27 sierpnia 2011, 18:14
Możecie zacząć czytanie;)
Dodaj komentarz
Kolor:   Rozmiar:

Dodał Fadex
Profil PW
Twoja ocena
^ Do góry
© 2009 - 2012 Fabryka Gier. Publikowanie materiałów tylko za zgodą autorów.
Realizacja: Maciej Lamberski *-: